Październik 21st, 2014

Chyba każdy z nas styka się lub stykał ze zwykłą szkolną kredą. Można by sądzić, że nic w niej nie ma interesującego. Tymczasem ta biała, pisząca grudka postawiła przed geologami wiele zagadek do rozwiązania. Kreda wykazuje bowiem szereg unikalnych właściwości. Prawie w całości składa się z jednego minerału — kalcytu. Jej porowatość wynosi ponad 50 procent a mimo to, jeśli blok kredy nie jest popękany, stanowi on ekran nie przepuszczający wody. Równocześnie mimo podeszłego wieku (ponad 65 min lat) jest ona materiałem dość słabo scementowanym — dzięki czemu możemy nią łatwo pisać na tablicy.

 
Październik 21st, 2014

Obecnie wydobywamy kilkanaście milionów ton rudy miedzi. A przecież jeszcze do niedawna dwie kopalnie „Konrad” i „Lena” dawały tak niewiele kruszcu, że jedyna huta musiała sprowadzać drogi surowiec z zagranicy. Warto tu dodać, że nasze bogate złoża zawierają około 2-3 procent miedzi, na świecie zaś wykorzystuje się pokłady o zawartości nawet 0,4 procent tego pierwiastka (proszę porównać z żelazem, którego ruda pięćdziesięcioprocen­towa uważana jest za niezbyt bogatą). Miedź, bez przesady, znajduje tysiące zastosowań. Jest doskonałym prze­wodnikiem elektryczności, a więc jest podstawą energetyki i przemysłu elek­tromaszynowego. Ponadto jest niezbędnym składnikiem stopów łożysko­wych, stopów drukarskich, stanowi składnik białego złota, tombaku i srebra w jubilerstwie, jest składnikiem stopów — mosiądzów i brązu, a więc znajduje zastosowanie w przemyśle armatur i okuć. Ponadto miedź jest składnikiem ważnego stopu — duraluminium. Obecnie miedź stanowi jedno z naszych podstawowych bogactw naturalnych.

 
Październik 21st, 2014

Pierwiastki, które znajdują się w przyrodzie, nigdy nie pozostają na stałe w spoczynku, tylko są w ciągłym obiegu. Wietrzenie skał uwalnia te pierwiastki na nowo. Po dostaniu się do wody, spływają one do morza i na nowo lokują się w innych miejscach. Tak było również z miedzią, którą dziś wydobywa się na Śląsku, w okolicach Bolesławia czy Lubina. Nie w każdym jednak zbiorniku morskim mogą powstać złoża miedzi. Morze cechsztyńskie, w którym rodziły się złoża lubińskie, było dosyć dziwne. Można je chyba porównać z dzisiejszym Morzem Czarnym, które, jak wiadomo, od pewnej głębokości jest niedotlenione, co oznacza, że nie ma tam życia. Tworzą się w nim czarne osady, a czarną barwę nadają im właśnie wytrącające się siarczki różnych metali. Otóż morze, z którego pochodzą polskie złoża miedzi, było właśnie podobnym zbiornikiem. Na jego dnie two­rzyły się czarne, muliste osady zawierające siarczki, między innymi miedzi.

 
Październik 21st, 2014

Wróćmy do tworzenia się cennych złóż. Oczywiście żadne zagłębie, choćby najbardziej obfitujące w węgiel, nie zawiera tylko i wyłącznie owych „czarnych diamentów”. Przyroda nie była aż tak rozrzutna. Na ogół warstwy węgla zawierają kamienie, które zostały naniesione w czasie, gdy szczątki roślinne gromadziły się na dnie zbiornika. Mogły je również przynieść w swych korzeniach drzewa, które wyrwane podczas huraganów spłynęły rzekami do bagna. Ponadto pokłady oddzielone są od siebie warstwami wapienia czy piaskow­ca, tzn. osadów morskich, lub zlepionego piasku i żwiru, który ongiś przysypał torf. W sumie każde zagłębie przypomina wielowarstwowy tort, z tym że ciasta jest dużo, a kremu mało. Poza tym tort ten jest czasami popękany i powyginany w najdziwniejszych kierunkach, gdyż teren obniżał się nie zawsze równomiernie. Niezwykle rzadko warstwy węgla leżą całkiem poziomo i spo­kojnie. To utrudnia pracę górników. Ale czy rzeczywiście było tak, jak opisują geolodzy?

 
Październik 21st, 2014

Szczątki roślin, które niegdyś rosły na powierzchni ziemi, obecnie wydoby­wamy z głębokości wieluset metrów. Dlaczego? Odpowiedzialny za to jest niezwykle skomplikowany, precyzyjny mechanizm, który pozwolił na utwo­rzenie się złóż Węgla.
Lasy karbońskie rosły przecież nie tylko na Górnym Śląsku czy na Lubelsz- czyźnie, ale były bardzo rozpowszechnione w całej tropikalnej strefie klima­tycznej. A jednak złoża węgla znajdujemy tylko w niektórych miejscach. Dla­czego? Pomyślmy. Jeśli drzewa i rośliny padają do wody — dno zbiornika stale się podnosi. Po pewnym więc czasie kolejne pokolenia będą już rosły na utworzonym przez nie lądzie. Stąd wniosek, że w celu utworzenia złóż węgla dno powinno się stale obniżać. Ale nie za szybkol Jeśli głębokość wody jest za duża — zamiast bagna będziemy mieć jezioro, a w jeziorze drzewa nie rosną. Wynika z tego, że ruch ten nie może być ani szybszy, ani wolniejszy, tylko precyzyjnie dobrany do szybkości przyrostu gromadzącej się masy drzewnej. W przeciwnym razie albo zbiornik zarośnie i przestanie być bagnem, aibó też niewielka warstwa torfu pogrąży się w wodzie i pokład węgla nie powstanie. To właśnie tłumaczy, dlaczego tylko niektóre miejsca na ziemi zawierają węgiel. Są to obszary, które w epoce karbońskiej były przedpolami młodych łańcuchów górskich. Właśnie tam i tylko tam proces obniżania się terenu był tak regularny i rytmiczny. Wiąże się to z istotą procesów górotwórczych. Właśnie taki, szalenie precyzyjny mechanizm działał między innymi na Górnym Śląsku i na lubelszczyźnie przez wiele milionów lat.

 

LAS

Październik 21st, 2014

Spójrzmy jednak na las. Jego drzewa to typowa roślinność klimatu tropi­kalnego. Ale przecież węgiel karboński powstały z tych tropikalnych roślin występuje dziś nie tylko w Polsce, ale w Niemczech, Anglii, a nawet… na
Spitsbergenie. Skąd się tam wziął? W tym czasie położenie lądów i mórz na całej naszej planecie było zupełnie inne niż obecnie. Afryka, Australia, Indie i Ameryka Południowa tworzyły jeden wielki kontynent nazwany Gondwaną. To jeszcze nie wszystko. Mniej więcej na środku dzisiejszej Afryki znajdował się biegun południowy. Panowała tam epoka lodowa. Lądolód rozpościerał się bardzo daleko. Natomiast obszar naszego Zagłębia Śląsko-Dąbrowskiego leżał przy brzegu oceanu nazwanego przez geologów Tetydą. W pobliżu znajdował się równik, który na zachód biegł przez obszar mniej więcej obecnych Stanów Zjedno­czonych, a na wschodzie przecinał Azję i zdążał w kierunku Australii. „Dla równowagi” biegun północny leżał na Oceanie Spokojnym, który w żaden sposób nie przypominał tego, który znamy z atlasów.

 
Październik 21st, 2014

Prawdopodobnie przed około 430 min lat pojawiły się na lądach pierwsze rośliny. Można sądzić, że zieleń towarzyszyła moczarom i bagnom, bowiem klimat w tym okresie był dość suchy. Z dala od wody mogły żyć tylko porosty. Najbardziej rozpowszechniły się wówczas prymitywne rośliny — psylofity. Kilkadziesiąt milionów lat później rozmnożyły się na Ziemi rośliny ukorze­nione. Ze względu na panujące w dalszym ciągu susze miały one jednak na ogół małe liście (same też zresztą nie były zbyt wielkie). Dopiero poprawa klimatu około 350 min lat temu spowodowała gigantyczny wzrost roślin. Było ciepło i wilgotno, r)ic więc nie hamowało ich rozwoju. Warto dodać, że rośliny ter choć olbrzymie, w większości nie potrafiły jeszcze wytwarzać nasion, a rozmnażały się dzięki rozsiewanym zarodnikom. Do dziś na kuli ziemskiej egzystują, a raczej wegetują ich ubodzy krewni. Są to znane nam paprocie, widłaki i skrzypy. Współczesne skrzypy to maleńkie roślinki, podczas gdy w epoce węglowej osiągały kilkanaście metrów wyso­kości. Podobnie widłaki. Ich krewniacy w karbonie—potężne lepidodendrony i nieco mniejsze, choć równie efektowne sygilarie, były królami lasów.